obraz i tekst

Rozpięte sieci wyginały się na porannym wietrze, lekko szepcząc o śnie w miękkich objęciach zapomnienia. Mistrz Zenobiusz pracował nad nimi całą noc.

Nie pamiętał od jak dawna towarzyszył mu miarowy szmer żwiru, który usuwał się spod jego znoszonych, prawie zdartych sandałów.